Ekologiczny dom nie musi być tylko pustym hasłem lewicowych aktywistów. Wystarczy tak niewiele, żeby znacznie zmienić krajobraz naszych miast, wsi, lasów. Trudniej jest zmienić mentalność ludzi, dla których śmieci nie są niczym złym, nie stanowią problemu.
Są wśród nas tacy, którzy nie rozumieją, że segregowanie śmieci jest ważne. Ludzie myślą, że odpady trafiają na wysypisko (fachowo mówiąc - składowisko) gdzieś za miasto. Skoro nie widać hałd śmieci, nic nie śmierdzi, to problemu nie ma.
Kłania się brak edukacji i polska mentalność. Po co oddzielnie składować butelki PET, tworzywa sztuczne, skoro inni tak nie robią? To takie polskie - porównywać się do innych. Jeśli czujemy, że robimy coś złego, coś społecznie nagannego, nieakceptowanego, lubimy oglądać się na innych. To nas usprawiedliwia, uspokaja. Ale jeśli chcemy się dowartościować w tych samych ludziach widzimy kogoś gorszego od nas.
"Selektywna zbiórka odpadów to fanaberia, za którą nikt mi nie zapłaci" - myśli wielu Polaków. Sęk w tym, że odpady segregujemy nie dla siebie tylko dla nas wszystkich. Po co? Żeby móc wciąż oddychać świeżym powietrzem, cieszyć się widokiem lasów, móc zbierać grzyby.
Ekologiczne dzielenie śmieci jest teraz jeszcze prostsze, ponieważ na wsiach pojawiły się darmowe pojemniki do segregowania.